© by Mistral
   Nadeszła wiosna a wraz z nią pora narodzin większości źrebiąt. Dla klaczy pokrytych w ubiegłym roku (ciąża trwa jedenaście miesięcy) nadchodzi okres wyźrebień. Jest to dla hodowców czas nużący i pełen niepokoju - porody odbywają się zazwyczaj nad ranem, tak jak odbywało się to w naturze zanim koń został udomowiony. Dlatego hodowcy codziennie nad ranem doglądają swe klacze w przewidzianym okresie porodu. Jeśli nastąpią komplikacje potrzebna jest pomoc i ingerencja człowieka. Poród- duże emocje, troska czy źrebak jest zdrowy, czy matka pozwoli mu ssać, jakiej jest maści, płci, jakie mu nadać imię i nadzieja - może wyrośnie z niego koń wielkiej klasy i zdobędzie sławę. Ale to później. Teraz z niezdarnego, ślepego oseska, początkowo całkowicie zależnego od matki, szybko wyrasta beztroski konik, często brykający i figlujący z innymi źrebakami. I tak przez trzy lata upływa jego dzieciństwo. Rośnie i rozwija się, a przez całe lato pasie się na pastwisku. W czwartym roku życia nasz młody konik zaczyna być gotowy do pracy – uczymy go brać wędzidło do pyska, przyzwyczajamy do siodła, które będzie nosił na grzbiecie, wyrabiamy mu kondycje tzw. lążowaniem. Pierwsze wsiadania na jego grzbiet to wielkie emocje, czy zbytnio go to nie przerazi, czy nie zrobi sobie lub człowiekowi krzywdy. Ma do tego powody, wszak „wlazło mu coś” a grzbiet – może to drapieżnik który chce go pożreć? Pierwszy okres pracy z koniem jest bardzo ważny dla jego późniejszego rozwoju i budowania wzajemnego zaufania (partner koń – człowiek). Pierwsze kroki zostały poczynione. Następuje stały trening w czasie którego koń uczy się coraz to nowych umiejętności, powtarzając je niezliczoną ilość razy. Zaczynamy od wyrabiania równowagi pod jeźdźcem. Dotychczasowa równowaga zmieniła się - na grzbiecie nosi kilkadziesiąt kilogramów, których dotychczas nie miał. Młody koń jakby od początku uczy się chodzić w trzech chodach - stępie, kłusie i galopie, podążając często za koniem przewodnikiem. Jeździec uczący konia powinien dysponować wielką wiedzą i doświadczeniem. Młody koń jest jak kartka papieru, która zapisujemy. Jeśli zrobimy to źle, w późniejszym okresie bardzo trudno wymazać błędy, gdyż koń ma doskonałą pamięć i zapamiętane sytuacje pozostają mu często do końca życia. Jeżdżąc młodego konia człowiek powinien posiąść jego zaufanie, wczuć się w jego psychikę (każdy koń jest inny – nerwowego należy uspokoić, leniwego- „obudzić”). Trening dla konia nie może być ciągłym stresem, a wymagania nie mogą przerastać jego możliwości. Często powinien chodzić na spacery gdzie ma możliwość spotkać dzikie zwierzęta, przeszkody terenowe, otwartą przestrzeń - środowisko w jakim żyli jego przodkowie. To go uspokaja i pozytywnie działa na psychikę. Po rocznym treningu nasz koń zaczyna startować w pierwszych zawodach i kolejne emocje - jak sobie w nich poradzi? Wraca nadzieja - a może wyrośnie z niego koń wielkiej klasy? Pomimo pędzącego coraz szybciej nie wiadomo dokąd świata w pracy z koniem jest wciąż wiele tradycji. Często metody pracy z koniem wymyślone przez XVIII i XIX wiecznych mistrzów są nadal przez nas stosowane. Mistrzowie ci dający pokazy jazdy konnej przed koronowanymi głowami byli otoczeni przez współczesnych szacunkiem i zajmowali wysokie stanowiska w administracji dworu. Jedną z pozostałości tych czasów jest owiana legendą Hiszpańska Szkoła Jazdy w Wiedniu. Do zobaczenia w siodle…

S. Siebielec